Po jednym dachem z artystą, kanapki z nosorożca i sztuka spływająca z blatu

Przeczytałam w życiu wiele biografii, szczególnym umiłowaniem obdarzam te dotyczące artystów i pisarzy. Fascynujące są te obnażane na kartach książki, tajemnice ich życia. Początek,  kiedy zaczyna kiełkować i uzewnętrzniać się ich wyjątkowość, wzbudza we mnie zawsze zachwyt. Ile stron opisujących te niezwykłe zachowania połykałam mentalnie, wyobrażałam sobie tą ich determinację i wyjątkowość. Zawsze z perspektywy obserwatora i osoby zafascynowanej ich światem.

Jakież moje zdziwienie wzbudziło zdarzenie, które dzieje się co dnia, w moim własnym domu. Ileż aluzji, ile analogii, jak mocno to czuję.

Na dzień dzisiejszy, wiem, że mieszkam z artystą. Nie wątpcie, moja intuicja i zdolność obserwacji to potwierdzają. Pierwsze kroki i wzrok skierowany w kierunku przemyślanym, każdy gest ku jednej drodze. Ta droga to multikreatywna podróż, po świecie pełnym możliwości. Mam punkt odniesienia;  dwoje moich dzieci zapamiętałych w zabawie i sporcie. Ich świat to piłka, treningi i rozmowy o niej. Kreatywność tego człowieka, przerasta moją umiejętność przewidywania. W antycypowanie umiem jak ta lala. Dzień mojego artysty to dzień odnajdywania rozwiązań, w głównej mierze na własną rękę. Dzień bez upaprania się farbami, jest dniem straconym. Maluje wszystkim i po wszystkim. Freski ścienne z użyciem medium w postaci błyszczyka w pędzlu, tudzież masła ekstra o zawartości tłuszczu 82%. Jestem zmuszona, trochę go szkalować. Jeszcze serek monte jako abstrakcja na stole ujdzie, ale tusz do rzęs na frontach szafek niezbyt. Uprzedzam pytania, to nie są łatwo dostępne akcesoria. Trzeba trudu, aby krzesło z salonu przesunąć, aż do szafki w łazience. Zdecydowanie łatwiej przesuwać pufę z korytarza, bo sytuację ułatwia parkiet i podfilcowane nóżki pufy. Żaden artysta nie zadowoli się oczywistościami, zjedzenie Misia Lubisia to nudy. Za to pochowanie Myszki Mickey w zmieloną w dłoniach ziemię z lubisia jest git. Czy artyści piją sok malinowy? z obserwacji stwierdzam, że lepiej sokiem podlać kwiaty, ewentualnie pobawić się w Hitchcocka. Zdarza się, że opuszczam mieszkanie i artysta zostaje pod opieką taty. Tata spędza ten czas tak, jakbym w tym domu jednak była. Po powrocie zastaję różnorakie niespodzianki. Ostatnim wyczynem zdobył mój podziw. Sam zorganizował sobie pufę, podsunął pod kuchenny blat, wszedł nań. Postanowił zrobić kanapkę, o nie, nie była to zwykła kanapka. Była to kanapka z nosorożca. Po powrocie do domu zastałam go z nożem w ręku, koło niego figurka nosorożca skrzętnie wysmarowana masłem. No jasne, że poczęstował. Tata artysty, w łazience z laptopem, nieświadom działań.  Pędzle są akcesoriami, które stanowią jego codzienność. Malowanie nimi dzieła, kończy się na pomalowaniu również własnych dłoni, oraz twarzy. Korzysta też z cudownych możliwości nożyczek, niektóre pędzle skrócił o “głowę”. Artysta to człowiek wrażliwy, powiedziałabym nawet, że nadwrażliwy. Podnoszenie głosu, w reakcji na jego działalność jest nie wskazane.  Łzy leją się w sytuacjach skracania niewyczerpanych możliwości jego tworzenia.

Ja jako matka znoszę ślady talentu, monstrualne ślady, które da się zauważyć w każdym kącie. O artystę należy dbać, bo talent może zgasnąć. Czy da się żyć z artystą pod jednym dachem? Świadomość jego przyszłej wielkości, niweczy wszelkie wątpliwości. Uśmiech przepraszający jest tak uroczy, że w najciemniejsze czeluści wrzucam przerażenie. Mój artysta, a za chwilę chwała narodu, ma obecnie dwadzieścia dziewięć miesięcy 🙂

Pierwsze machnięcia pędzlem
Miś Lubiś zastępujący ziemię
Krwawa jatka, wśród dzikich zwierząt, przy użyciu soku malinowego – własnego wyrobu
Nie zostawiaj dziecka z tatą, sam na sam. Historia kanapki z nosorożca
Sztuka najwyższych lotów, w jednej dłoni pędzel, w drugiej paletunia
Malarstwo ścienne, sztalugowe, w szkicownikach i na kartkach
Żyłka inżynierskich rozwiązań, w ramach kreatywności level master. Szczoteczka w niewoli
Nie ma z tym nic wspólnego- oczywista oczywistość

 

Continue Reading