Jak przefiltrować to, co ważne

Widok z Parku Guell

Dzień biegnie za dniem. W codzienności matek pracujących jest zakorzeniony pęd. Ogarnianie tak różnorodnych spraw, które się wykluwają znikąd jest nie do pojęcia. Można w tym rozgardiaszu siebie zgubić. Przyznam się szczerze, że często wyrzuty sumienia mnie przytłaczają. Trudno odnaleźć siebie i pogodzić pragnienia wszystkich. Każdy z nas oczekuje, czego innego. Chcąc poczytać książkę, zamykam się na otoczenie, które de facto napiera, aby mnie od tego oderwać. Każda decyzja o czasie dla siebie, kłóci się z rzeczywistością. Ta jest brutalna. Dom to żywioł, wszystko się przemieszcza, zmienia miejsce, kołowrotek rzeczy koniecznych do zrobienia jest bezustanny. Jak się odciąć bez szkód dla relacji? Nie umiem czuć się autonomiczna, żałuję decyzji o koncertach, wyjściu do kina, czy własnych pasjach. Jak silnie zdeterminowane jest myślenie matek. Chciałabym oderwać się i poczuć taką pełnię ciszy, sama się wewnętrznie na to nie godząc. Praca i zaangażowanie w jej rytmie pochłania większość energii. Ostatnio na to, co w domu braknie sił.  Jak sobie radzić z chęcią perfekcji? Rodzina to wyzwanie, dom to wielki kosmos nieoczekiwanych zdarzeń. Czasem się odrywam, to wtedy jestem szczęśliwa. Marzenia da się zrealizować, tylko potrzeba cierpliwości. Barcelona stała się faktem, warsztaty Design Thinking również. Realizowanie i rozwój   siebie jest konieczny, aby mieć w sercu poczucie dumy. Choćby tylko tak dla siebie, to buduje naszą siłę. Żeby nie mieć żalu do świata o wszystko, trzeba czuć szczęście. Na to nasze szczęście składają się sukcesy i ważne kroki, które poczyniliśmy. Istotą jest te kroki czynić.

 

 

Continue Reading